czwartek, 5 stycznia 2017

05.01.2017

No i jest -10. Zimno. Do pracy, jak zwykle wpadłem za 10 z zamiarem druku testów, a tam kolejka dziewczyn z dołu. Bo im się drukarka zepsuła, więc pięć z nich stoi i czeka. Byłem niemiły. A szlag mnie trafił, jak Mariolka najpierw szukała worda, potem pisała na każdej kartce nazwy miesięcy i szukała opcji druku. Bo kurwa nie można napisać odręcznie PAŹDZIERNIK!!!! Spóźniłem się na test 5 minut, na szczęście wszyscy skończyli przed czasem, więc spoko. Sześć godzin przetrwałem, jak zwykle dwie ostatnie najcięższe, strasznie mnie męczą... Po lekcjach poszedłem zjeść, zrobiłem Michała i do Zosi nie dotarłem, bo odwołała - trudno. Poszedłem po płyty i wróciłem do domu - zahaczając o górkę - dziewczyny szalały na sankach. Dobrze, że są trzy dni wolnego...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz