niedziela, 15 stycznia 2017

15.01.2017

Niestety, pomimo późnego położenia się, pobudka była o 8:30, poza kilkoma w nocy na marudzenie... Zjadłem śniadanie, poszedłem po zakupy, bo przecież wczoraj Paweł dał Gosi przepis na ten bezglutenowy chleb, to chciała zrobić. Cóż, że produktów w jednym sklepie nie było i latałem jak głupi... Po powrocie zrobiłem obiad (dobry!), a Gosia umierała na ciężką chorobę pt. kac :P I oczywiście nic nie zrobiła. Stoch znowu wygrał. A ja poskanowałem obrazki na Pragę, piszę opisy na Żoliborz do Masława i wkładki na Pragę i poszedłbym już spać... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz