środa, 25 stycznia 2017

25.01.2017

Od piątej nie śpię - najpierw młodej nie podobała się poduszka, potem starsza miała pobudkę i poszła do łazienki, zotawiwszy gotującą się wodę mi nad głową... Ech... Nie zdążyłem się ogarnąć, wyszła Kajka. Kiedy zona poszła do pracy, ta w ryk, że do mamusi. Szlag by to trafił, ani się wysrać, ani się umyć... Ale o ósmej była już w przedszkolu, spoko. Wróciłem, ogarnąłem pleśń na ścianie i poszedłem do pracy. Jakoś to minęło, razem z zastępstwem i opierdzielem na wychowawczej, ratunku. Jeszcze tylko obiad i Iwo... Siedzę, napisałem sprawozdanie, piszę Żoliborz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz