Pospaliśmy, więc trzeba było się ruszyć. Ranek zastał nas przy rozbieraniu choinki i zakupach przez internet. O ile dziewczyny rozebrały drapaka, to ja zmarnowałem półtorej godziny przy dennej stronie tesco, gdzie wielu rzeczy nie było a i tak okazało się, że dostawa może być najwcześniej w poniedziałek w południe. Szlag mnie trafił. Tyle czasu na marne... Wyrzuciłem choinkę i śmieci, odkurzyłem milion igieł i po Majce poszedłem po obiad do kebab kinga. No a potem po zakupy sposobem tradycyjnym. Jest tylko -18, spoko. Wieczór jakiś spokojny...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz