poniedziałek, 16 stycznia 2017

16.01.2017

Cały dzień w biegu. I co, że lekcje szybko minęły, w okienku poleciałem na Zamkowy, spotkać się z Grzegorzem do utm - może coś z tego znowu wyjdzie. Potem obiad i zajęcia z Jonatanem. Wróciłem w oko szaleństwa - przygotowanie do jutrzejszej wizyty dziadków. Gosia przeleżała całą niedzielę, a dziś rzuciła się do roboty ze wszystkim - a zwłaszcza laurki, które trwały niemal do 1 w nocy. Ja poszedłem już spać, ale co to za spanie, jak ktoś cały czas lata nad głową...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz