poniedziałek, 2 stycznia 2017

02.01.2017

Może i ciężko byłoby wstać, gdyby młoda nie przylazła o 5:20 - wtedy już tylko czuwanie, bo przecież zaraz budzik... Ech... Poleciałem do pracy, zrobiłem swoje, a na okienku wypadłem na miasto - Marta chciała mi wcisnąć zastępstwo, ale Łukasz mnie wybawił. Spotkałem się z Grześkiem i odebrałem płyty i od niego i z poczty - znowu z 50 sztuk, ja nie mogę ze sobą... :P Zjadłem coś na szybko, bo przecież po lekcji musiałem lecieć do lekarza. Odebrałem jeszcze wyniki badań - oczywiście zdrowy... Pani neurolog mnie przebadała i skierowała na usg tętnic, na marzec... I tak szybko. Wróciłem przez paczkomat, bo jeszcze jedna paka była i piszę sobie Żoliborz. Przy okazji znalazłem opis przewodnika na jakimś blogu, bardzo sympatyczny :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz