czwartek, 20 października 2016

20.10.2016

Wstałem znowu o 5:30 i odprowadziłem młodzież do przedszkola. Pogoda dość podła, choć ciepło. W pracy doznałem przypływu dzikiej kurwicy, bo pobieżnie przeczytałem listę dyżurów, znalazłem 3 i pomyślałem, że to i tak sporo. Po czym okazało się, że mnie nie ma na korytarzu! Co jest? Okazało się, że mam dziś 6 lekcji i... 5 dyżurów! No, jedną przerwę wolną, bo ostatni jest po lekcjach! I do tego idę na korytarz, a tam cztery młodsze klasy, żadnej z wychowawczyń (a miały puszczać dzieci NIE na przerwach starszych i siedzieć z nimi). Nie ma starszych dzieciaków, tylko te małe się kłębią i wściekają, szlag mnie trafił. Poszedłem do Ali i mówię, że tak być nie może, że ja pilnuję młodszych klas, a wychowawczynie się chowają. Ala zrobiła porządek, wyszły wszystkie, to sobie poszedłem :) Ale kurwica mnie trzyma: 8 okienek w tygodniu, 150 minut dyżurów! Przegięcie! Po lekcjach zrobiłem Michała i Monikę i wróciłem, dalej zły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz