* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 7 października 2016
07.10.2016
Dziś nastąpiła kulminacja. Maurizio wybuchł. Pojawił się rano w pięknym dresiku, zakupionym wyjątkowo na tę okazję. Ustawiliśmy się na starcie, mieliśmy biec za rowerem. Start! lecimy sobie, nie pozwalam Mauriziowi się od siebie oddalić, ale nie szaleję - to tylko zabawa. To biegniemy, żartujemy, heheszki, że to tylko rozgrzewka. Trasa nie bardzo przygotowana, ale nikt tego nie bierze na poważnie, niektórzy idą spacerem. Tylko Maurizio twardo ciśnie. My z Jankiem koło niego, żeby sobie nie myślał. Aż wreszcie rowerzysta odjeżdża, ostatnia krzywa i... Pierwsze wpadają dzieciaki, potem Janek, ja za nim z Antkiem. A Maurizio... Wpadł na Kubę, Kuba na kamienie i nieszczęście gotowe. Kolano spuchło, ale co tam. Maurizio zrobił najpierw awanturę Violecie, potem przyszedł szukać u mnie współczucia, ale średnio znalazł, to polazł do innych. Bo co to ma znaczyć? Zawody to nie zabawa, on kupił dres! Idziemy biegać po ulicy, dawaj, dawaj, ścigamy się! Co za skandal, to było niebezpieczne, źle zorganizowane! Jęczał z godzinę, Angielki patrzyły wielkimi oczami, o co temu gościowi chodzi? A Kuba... spuchnięte kolano, nie może rozprostować nogi - ja mówię, że to histeria, ale na wszelki wypadek pojechał z Pauliną do lekarza na prześwietlenie - nic mu nie jest. Jeszcze spadł ze schodów i mu się poprawiło. Po tych emocjach zabrano nas na warsztaty bursztynowe i nad Zatokę Kurońską, ale tak piździło, że nie szło wytrzymać. Wróciliśmy na konferencję i grę w dyskgolfa - byliśmy drudzy, za Litwinami i znowu przed Włochami. Na koniec pojechaliśmy na pożegnalną imprezę: ludowa orkiestra, pląsy (Kuba z Polą wiedli prym!) i jedzonko - oraz prezenty. Poszaleli. Bardzo przyjemnie :) Tylko zimno.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz