* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 14 października 2016
14.10.2016
Kolejny dzień, zaczynający się od 5:30 to trochę za dużo... Wyrobiliśmy się ładnie, zostawiliśmy młodą w przedszkolu i ruszyliśmy. Autokar ruszył i oto za dwie godzinki byliśmy w Płocku. Najpierw zwiedzanie, nawet było ok, ale w czasie przerwy na kawę zwinęliśmy się z Żołędziami i Robertem i udaliśmy się do Browaru Tumskiego na osławione piwo z bananem. Weszły nawet po dwa różne :) W dobrych humorach zatem udaliśmy się na obiad - dość przeciętny, ale co tam. Ważne, że dostałem nagrodę :) I kiedy zaczęliśmy wracać, okazało się, że impreza się rozkręca i w sumie fajnie byłoby zostać na noc... A głupie nie chcieli wcześniej! To wróciliśmy, zwolniliśmy babcię i dogorywamy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz