No i stało się najgorsze - o 6 usłyszałem 'taaatooo!' I od tej pory było 'Zostań w moim pokoju', 'tato chcę kupę', 'tato, gdzie idziesz?'... Godzina z głowy, dobrze, że dała pospać do 9-tej. Ale potem... Miałem odpoczywać, a tu: zrób śniadanie, zakupy (wojna idzie? 40 minut stałem do kasy!), zrób obiad, nakarm małą, pozmywaj... Usiadłem dopiero o 18, świetnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz