* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 4 października 2016
04.10.2016
Koszmarnie tu zimno. Zabrali nas na wycieczkę - najpierw spacer po Kłajpedzie, krótki i trochę bez sensu, bo nikt nic nie opowiedział, a jest tu mnóstwo rzeźb i pomniczków, obrazujących różne legendy, fajnie byłoby posłuchać. Potem pojechaliśmy do Palangi i tam mieliśmy spacer po ogrodzie i pałacu Tyszkiewiczów, już z przewodniczką. W muzeum bursztynu spędziliśmy za dużo czasu, bo Turcy oszaleli na punkcie kamieni, a Maurizio miał znowu milion pytań o wszystko. I w sumie, poza lodowatym wiatrem nie było źle, to kiedy wreszcie dostaliśmy się na plażę... spadł deszcz. Szlag. Ledwo uciekliśmy, wyszło słońce. Przeszliśmy się deptakiem, Orestas się zgubił, podjechaliśmy do wiejskiej knajpy na cepeliny i wreszcie wróciliśmy do hotelu. Przemarznięci, ratowaliśmy się rozgrzewającymi eliksirami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz