poniedziałek, 3 października 2016

03.10.2016

Pobudka rano, sympatyczne śniadanko i powitania z resztą brygady. Podjechał bus szkolny, zapakowaliśmy się i okazało się, że droga do szkoły trwa ponad pół godziny. Zimno jest, wioska mocno wiejska, ale szkoła przyjęła nas serdecznie. Fajnie było w sumie, mieliśmy zajęcia z malowania glinianych dzbanków, informatyki, quiz wiedzy o krajach partnerskich. Poszliśmy również do pani wójt. Całość skończyła się około 15, dzieci do rodzin, a my do hotelu, skoczyliśmy do centrum handlowego i już za dwie godziny byliśmy w restauracji XII, skąd rozlegał się piękny widok na miasto, a i jedzenie było dobre. Śmieszne, bo kibel był przeszklony na ulicę. Głupio, bo znowu Staś ryczał histerycznie - dobrze, że dzwonił dziś ojciec. Mam tego dość. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz