wtorek, 18 października 2016

18.10.2016

Znowu wczesna pobudka i sen z antraktem o 3... Lekcje jednak przeszły, Gosia w tym czasie poszła do lekarza i dostała jebny antybiotyk, bo przechodziła przeziębienie. W czasie okienek poszedłem poprawić fakturę i odebrać dwie paki, 6c nie było, więc poszedłem sprawdzić, co z ćwiczeniami i po obiedzie zrobiłem zajęcia. O ile u Kuby było jak zwykle przyjemnie, choć mnie muliło, ro Jonatan tak mnie zmordował, że ledwo żyję. Legia z Realem daje sobie radę - walczą świetnie, ale i tak 1:5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz