czwartek, 30 kwietnia 2015

30.04.2015

Ciężko mi się wstało, ale potoczyłem się do pracy. Miał być Ali, ale oczywiście nie dotarł. Z pływaków ostało się dziś tylko dwóch: Olaf i Kuba, oczywiście, że nic nie robiliśmy, oglądając YT. Kinga wzięła swoich w jakimś celu, więc Agnes zabrała niedobitki i zrobiła z nimi coś tam, a ja przejąłem 6b Kingi - znaczy 10 osób z przygotowania do testu i... wyszedłem na boisko. W końcu test był miesiąc temu, mieli mieć polski, a sala zajęta. Młodszych pływaków nie było, to pojechałem do centrum, odebrałem paki z poczty i z Wilczej, znalazłem produkty na jutrzejszy obiad w Złotych Tarasach, zjadłem jakieś gówno i wróciłem na itn. Jadąc do domu zahaczyłem o ciotkę i wziąłem od niej trzecią paczkę, która poszła niechcący do mamy i zrobiłem resztę zakupów w kerfjurze. Jeszcze tylko Michał, zamarynowałem rybę i chyba padam na ryj. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz