* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 25 kwietnia 2015
25.04.2015
Nie ma to jak zorganizowany dzionek wolny od pracy. Rano pobudka, bo Gosia ma masaż na Mokotowie, więc szofer musi zawieźć... Kiedy się masowała, z młodą siedzieliśmy na placu zabaw i szalała na zjeżdżalniach, wspinała się, latała... Szał. Chcieliśmy się jeszcze przejść, ale młodzież się zmęczyła i wstąpiliśmy jedynie do sklepu. Wracając, zahaczyliśmy o kerfjura i nastąpił powrót. Wykonałem obłędny włoski obiad i zalegliśmy do wieczora - to znaczy do 17:30, kiedy wpadł Michał na dwie godziny zajęć, najpierw z Gosią, potem ze mną.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz