wtorek, 7 kwietnia 2015

07.04.2015

Jako, że lepiej się czułem - w sumie normalnie, dałem się wyciągnąć na spacer. Zaproponowałem Powiśle, więc szwendaliśmy się od Sapera, przez park Porazińskiej i było nawet fajnie. W pewnym momencie teściowa, działająca mi już srogo na nerwy, zapomniała o marudzeniu i zaczęła się huśtać z teściem na placu zabaw. Wieczorkiem wódeczka, odpaliłem wreszcie komputer, a jutro do pracy... :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz