czwartek, 2 kwietnia 2015

02.04.2015

Pierwszy dzień wolnego, niech to szlag. Pogoda fatalna, a ja rano na zakupy: bazarek, kerfjur, lidl... Wydałem 600 złych, cudownie. Potem jeszcze zrobiłem obiad, starłem kurze, odkurzyłem i pozmywałem - w tym czasie Gosia umyła szafki i była w kościele... Na co ona marnuje tyle czasu? Potem siedziała do 2 w nocy i nadrabiała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz