sobota, 11 kwietnia 2015

11.04.2015

Ciężko w sobotę wstać o 6:30 i jechać na warsztaty... Ale wstałem i podjechałem pod Agnieszkę i jej czołgiem dobrnęliśmy do Konstancina. Amerykańska szkoła olśniewająca i z przyjemnością łaziłem po korytarzach - z warsztatami było różnie, ale raczej dobrze. Zdążyłem wrócić na obiad i kiedy Gosia miała zajęcia, poszliśmy z Kajką na ponad dwugodzinny spacer do parku Górczewska - fajnie było :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz