niedziela, 5 kwietnia 2015

05.04.2015

Wszystko świątecznie, tylko nie ja... Zakatarzony, zachrypiały, świetnie. Mama przyjechała na 9, zjedliśmy śniadanie, a potem teściowie z Gosią poszli do kościoła - ja oczywiście, z uwagi na chorobę, zostałem, a mama też się dzięki temu wymiksowała. Świętowaliśmy sobie do 16, ciągle żarcie i żarcie. Czułem się coraz gorzej, szczerze mówiąc. Wieczorem Gosia zrobiła mi eliksir z czosnku, miodu i cytryny i kiedy dziabnąłem trzy łyżeczki specyfiku, prawie mnie przenicowało na drugą stronę! Ciekawe, czy pomoże...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz