piątek, 17 kwietnia 2015

17.04.2015

Chyba potrzebuję wolnego... Odkurzyłem i wywiesiłem pranie i dopiero pojechałem do pracy. Lekcje minęły szybko, jak to w piątek, dodatkowe też, wskoczyłem na chwilę do sklepu i wróciłem do domu: Kajka oszalała w związku z tym, zaczęła latać i wrzeszczeć 'tata goń!' Ale potem padła w ciągu minuty... Piszę dyplomowanie - przynajmniej się staram. Na wycieczkę zgłosiła się w pracy jedna osoba, więc pieprzę, nie idę. Babcia Gosi jednak nie symulowała - dziś raczyła zejść z tego padoła, musimy jechać do Olsztyna na pogrzeb... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz