* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 27 grudnia 2014
27.12.2014
Znowu nie mogłem spać... Kurde, dobrze, że Kajka wstaje po 9-tej. Zimno się zrobiło pioruńsko, -10 i szadź. Do popołudnia był święty spokój, góra pojechała do Giżycka, a my mieliśmy jechać do Ireny. Wszystko gotowe, odmroziłem Korsarza, odpalam, ładujemy się, a tu dupa: linka ręcznego przymarzła! Ani w jedną, ani w drugą. Po prawie godzinie grzania samochodu, wspólnie z teściem, wśród smrodu zatarcie, wjechaliśmy jakoś go garażu... Teść odwiózł nas do Ireny, po półtorej godzinie pojechaliśmy jeszcze do Różnowa, skąd wróciliśmy dopiero po 21. Kajka wariowała, latała za 'piesio', doskonale się bawiła, zauroczyła prababcię i padła w drodze powrotnej - poszła spać bez mycia i jedzenia... A ja dokończyłem pierwszy spacer, ufff...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz