poniedziałek, 15 grudnia 2014

15.12.2014

Prawie się wyspałem. Gosia się skręcała znowu z bólu nad żelazkiem i na pierwszej przerwie do mnie dzwoniła, żebym wracał - ale dała sobie w końcu radę. Studentka zaś, przylazła godzinę wcześniej i wysłała mi maila, że dziś nie przyjdzie, bo pomyliła się, a i tak jedna godzina. Ja jej na to, że nie odwołuje się zajęć pół godziny przed, a lekcje miały być dwie. Kręci strasznie, czego nie lubię. Musiałem zrobić nie dość, że swoje, to jeszcze zastępstwo za Beatę. Potem poszło - obiad, Asia i zabawa z Kajką podczas lekcji Gosi.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz