sobota, 20 grudnia 2014

20.12.2014

Chyba za wcześnie Kajka wstała, bo już 8:15 była pobudka definitywna. Kiedy przyszedł maturzysta do Gosi, ogarnąłem małą i poszliśmy na godzinkę na spacer - wieje zimny wiatr, długo się nie dało łazić. Mama przyjechała godzinę wcześniej, zjedliśmy razem obiad, wymieniliśmy się drobnymi prezentami i odwiozłem ją do domu. No i tak pitu-pitu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz