czwartek, 18 grudnia 2014

18.12.2014

Zacząć dzień od dyżuru w szatni - bezcenne, zwłaszcza, kiedy jestem sam, bo Asia przyszła 7:55... Na szczęście dziś wszystko prowadziła studentka, mogłem załatwić wszystkie inne rzeczy i było ok. Z drugiej strony odwaliłem mowę na temat zachowania na stołówce, musiałem pójść i ich pilnować, kosmos po prostu. Po lekcjach poszedłem na kiermasz świąteczny po Koreby i na obiad, zrobiłem itn i po powrocie jeszcze musiałem jechać do tesco po mini choinkę i benzynę. Gosia zajęła się dekoracjami i ogólnie święta idą - a ja jak zwykle nic nie czuję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz