środa, 10 grudnia 2014

10.12.2014

Rano za oknem nie dość, że czarno, to jeszcze taka mgła, że na 50 metrów nic nie widać. Do tego mróz, że Korsarza skrobałem z kwadrans. Piękna szadź na drzewach :) Lekcje na szczęście poprowadziła studentka, miałem czas uzupełnić papiery, projekt, papier do urzędu, zeszyt wychowawczy... Zanim wyszedłem ze szkoły już zrobiłem sto tysięcy rzeczy, po czym skoczyłem na basen po ów zeszyt, do urzędu z papierem, do muzeum PW po umowę, do centrum po paczki... W domu byłem koło drugiej, to jeszcze dla Krzysia musiałem coś znaleźć, bo zapomniałem wydrukować, dopisałem punkty za zachowanie, pobawiłem się z Kajką, zrobiłem zajęcia z Krzysiem i... to ja musiałem usypiać młodą. Kurde, wychodzę z sypialni koło 22, już nic mi się nie chce robić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz