poniedziałek, 22 grudnia 2014

22.12.2014

Gosia jednak wstała o 6tej i zaczęła robić ciasta. Do swoich zajęć wyrobiła się z dwoma, jeszcze poszła do sklepu. Ja ogarniałem małą i siebie, w związku ze wszystkim nie zdążyłem wziąć prysznica na czas... Zajmowałem się Kajką, bawiliśmy się prawie cały czas w 'puk, puk' lub graliśmy w piłkę... Po obiad poszedłem do Kebab Kinga, bo nie było czasu: Gosia piekła ciasta, gotowała zupki, klopsy itd... Po 16 pojechałem do Asi - była to masakra, leje jak z cebra, nic nie widać, szyby parują, tragedia. A jeszcze musiałem ogarnąć Rossmana i pocztę... Głupio wymyśliłem, że może brakujące płyty będą w Media Markt i niepotrzebnie podjechałem do Tesco... Gosia szalała najdłużej z pakowaniem, bo nie wiedziała, co ma na siebie założyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz