piątek, 12 grudnia 2014

12.12.2014

Rano poszedłem do lekarza w końcu - ostre zapalenie krtani i tchawicy, antybiotyk i... brak zwolnienia. No to poszedłem do pracy. Studentka przyszła tylko na chwilę, na jedną lekcję, resztę ogarniałem sam. Płacz i zgrzytanie zębów na wychowawczej, kiedy ogłosiłem propozycje zachowania. Mati mało nie oszalał, zaczyna mnie denerwować swoim marudzeniem. Skoczyliśmy na autobusu energetycznego na kwadrans i wyszedłem po lekcjach. Obiad w 21 jak zazwyczaj zjadłem w towarzystwie Joli i Moniki, odwaliłem dodatkowe, odebrałem płukankę z apteki i mam nadzieję się jutro wyspać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz