czwartek, 29 maja 2014

29.05.0214

Kajka się podniosła przed 6 i zasnęła, śpiąc w opór do 8... Ledwo zdążyliśmy do alergologa, musiałem się wygrzebać z wyra i dziewczyny podwieźć. Na szczęście potem miałem 2 godziny spokoju. W szkole lekcje jak zwykle, przed fotokołem przyszła pani z dzielnicy i odwaliła wizytację... Wróciłem akurat na zajęcia Gosi, po czym próbowaliśmy, jak Kajka je sama... Ubabrane było absolutnie wszystko, Kajka trafiła pod prysznic, masakra. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz