Dziewczyny dały mi pospać do 8:30, super. Pojechałem przed pracą do Fortu Wola po odbiór portfela dla babci i niepotrzebnie trafiłem do pracy na pierwszą lekcję - zastępstwo z 6s, bo tańczyli poloneza - przynajmniej teoretycznie, bo to żenada... Reszta minęła przyjemnie w miarę (poza durnymi pływakami), na fotokoło pani z dzielnicy nie przyszła - a mieliśmy przebrania i było fajnie... Na koniec Gosia zafundowała mi jazdę do kerfjura po prezencik dla Igi: ona szukała, a Kajka przearanżowywała sklep :) Jutro moi rodzice atakują z pismem dyrekcję - aż się boję...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz