poniedziałek, 12 maja 2014

12.05.2014

Wygrzebaliśmy się z betów dopiero po 12... Koleżanka Gosi poplątała i okazało się, że dziś nie może się spotkać. Ale zaraz, może i może, tyle, że wcześniej. Popieprzyła wszystko. To pojechaliśmy do Pucka, zimno było, to zajrzeliśmy na molo, na rynek i zamiast posiedzieć dłużej, zejść do słynnej smażalni, musieliśmy uciekać do Wejherowa. Najpierw zajechaliśmy do Kasi na godzinkę, potem poszliśmy poszwendać się po mieście. Wejherowo okazuje się być bardzo uroczym miastem, spodobało nam się tam. Zjedliśmy fajny obiad i wróciliśmy. Kajka cały dzień nic nie je, lekko gorączkuje, jest osowiała - te zęby idą i wyjść nie mogą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz