* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 16 maja 2014
16.05.2014
Rano Gosia poleciała do swojego lekarza, Kajka spała do 8:30, więc potem w dzikim pośpiechu dałem jej kaszkę, ubrałem, umyłem się i bez śniadania pojechaliśmy na ekg. O dziwo, była bardzo poważna i dała sobie zrobić badanie bez większych kłopotów. Zuch dziewczyna. Ledwo wróciliśmy, zawiozłem śmierdzącego Korsarza do warsztatu i wlazłem na 3 godziny do kuchni, robiąc meksykański obiad - nie chwaląc się, wyszedł przebojowo. Co do Korsarza, przykleiła mu się reklamówka do silnika i się topiła - stąd smród... Potem Gosia pojechała na masaż, więc siedzieliśmy 4 godziny z wyspaną popołudniu i rozkoszną Kajką do wieczora. Było super. Tylko nie mogę znaleźć materiałów na niedzielne Bielany...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz