piątek, 23 maja 2014

23.05.2014

Nie był to super dzień. Rano pojechałem w stresie, co ci rodzice wymyślą, bo przecież udawała się ogromna delegacja. I co? Przekonali Ewę, zmieniła zdanie po raz kolejny i jadę do Spały. Głupia sytuacja. Do tego przyszła mama Ady po czwartkowej akcji i w ogóle było nieprzyjemnie. A jeszcze przecież bez zezwolenia zwolniłem swoich z lekcji, bo musiałem odwieźć Gosię i Kajkę na autobus... Jakoś się udało, nie wiem, czy ktoś widział, ale miałem serdecznie dość. Chłopcy pojechali za to na jakieś badania, więc zajęć dodatkowych nie miałem, wróciłem wcześniej do domu, zahaczając o ulubiony sklep z piwem. Po obiedzie wyszedłem na krótki spacer. Kajka zrobiła godzinną awanturę w autokarze, Gosia była wycieńczona... Próbuję ogarnąć płyty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz