środa, 14 maja 2014

14.05.2014

Wstałem 7:30 i z poświęceniem ruszyłem rano po świeże bułki. I tak ruszyliśmy 11:40 dopiero, bo dziewczyny się tak długo wybierały. Grrrrr. Pojechaliśmy do ciotki oddać klucze i zaczęliśmy szukać drogi na A1 - znaleźliśmy. Zatem zapiąłem 130 i w 4,5 godziny byliśmy w domu, jak po stole, świetna droga. Przyjechała jeszcze mama, pojechałem po paczki i teraz zajmuję się odpisywaniem, wypisywaniem i płaceniem - co skończę debetem na pewno w tym miesiącu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz