Ale nad ranem lało, szok! Wstałem i pojechałem na ten konkurs. Byłem na miejscu o 9, całość zaczęła się godzinę później. Przeczytaliśmy, napisali i uciekłem, wykorzystałem sytuację, że Gosia pojechała na masaż, a z młodą siedzą teściowie, więc obrobiłem kolejny sektor Wojskowego. Zimno jak cholera. Wróciłem godzinę przed żoną, zjedliśmy obiad i teściowie pojechali do domu. Ufff. Spokój. Można posłuchać muzyki itd. Więc siedzę, słucham i piszę ostatnie podrygi Żoliborza.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz