niedziela, 9 kwietnia 2017

09.04.2017

Wow! Spałem do 10:15! Od pięciu lat co najmniej tyle nie spałem... Młoda przyszła o 7, pokręciła się, pobawiła, zrobiła kupę i poszła spać, wywalając Gosię z łóżka. Ta nas obudziła dopiero po 10, że z palmą trzeba iść. W tym kościele myślałem, że zejdę, duchota, ścisk, wszyscy się kręcą, a ksiądz pierwsze, za co podziękowął na koniec, to drugiemu księdzu, że się z tacą uwinął... Potem poszliśmy na spacer wzdłuż lotniska i to był błąd, bo żona wyciągnęła nas do kerfjura na półtorej godziny. Szlag. Kupowała pierdoły, a my z Kajką z nudów rajdowaliśmy po sklepie i bawiliśmy się w domkach. Po powrocie obiad i takie mymłanie... Zacząłem ostatnią partię przewodnika!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz