poniedziałek, 10 kwietnia 2017

10.04.2017

Wczorajsze spanie odbiło się czkawką - marudzenie między 3:30, a 4:30 pozbawiło mnie przytomności. Pobudka zaowocowała życzeniami i prezentami od dziewczyn. W szkole spokój, na okienku wróciłem do domu - Gosia rano dała radę jeszcze zrobić ciasto - wow! Wróciłem na ostatnia lekcję z moimi, a tu... impreza! Przygotowali salę, któraś upiekła babkę-tort, wręczyli mi prezenty - nie wierzę. Fajne dzieciaki mam :) Oczywiście lekcji nie było... Potem obiad, Nikodem i dalszy ciąg w domu. W sumie osuszamy teraz stare wino, trochę się wzmocniło... :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz