* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
17.04.2017
Rano udało się uniknąć wyprawy do kościoła - miałem nadzięję, że pójdą wszyscy, ale teść został i kimał na wyrku. Ja popełniłem rosół i jakieś mięso, dziewczyny wróciły i znowu usiedliśmy do stołu. Przy okazji okazało się, że jakaś ciotka z Radomia zmarła, więc jadą na pogrzeb. Po południu zapakowaliśmy się wraz z kaszlącą coraz bardziej Kajką do samochodu i ruszyliśmy do Kałuszyna. Chciałem się tym jej kaszlem wywinąć, ale się nie udało... Było miło w gruncie rzeczy, Janusz jak zwykle popisy robił, ale co tam, było sympatycznie, a Kajka fantastycznie bawiła się z Lilą. Wróciliśmy po 20, Kajka jest ewidentnie chora.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz