Pogoda się zesrała i na zmianę lało i świeciło słońce, choć i tak było mocno chłodno. Zdążyłem rano podrukować testy, w mojej klasie byli tylko siatkarze - i to połowa, więc wysłałem dziewczynki na spotkanie o Gambii. Potem dzieci Kasi miałey rowerowe spotkanie, ale trzy ostatnie lekcje musiałem popełnić: 5a i 4c mnie wykończą kiedyś. Co za beton... Potem szybki obiad i zrobiłem Michała i Zosię ostatkiem sił... Wykaraskałem się z zastępstw za Aśkę, szlag przez nią trafi... Kajtek nie dotarł, ciekawe czemu?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz