wtorek, 18 kwietnia 2017

18.04.2017

Rano spadł śnieg. Świetna wiosna. Gosia poszła z małą do lekarza, a my z teściem na bazarek po kołki rozporowe i razem zamontowaliśmy urwane w niedzielę firanki przez Kajkę. To znaczy on montował, ja asystowałem :P Po wczesnym obiedzie pojechali do Radomia, a w chałupie zapanował pokój... Teściowa już mi ostro bulgotała w dudach... Ja się kimnąłem, Gosia się kimnęła, zrobiłem zajęcia z Kubą, rozliczyłem pity (muszę zwrócić 3 złe!), przygotowałem na jutro i tyle. Jeszcze dostałem zastępstwo na polskim, kurza morda!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz