środa, 5 kwietnia 2017

05.04.2017

Cały dzień w biegu, dobrze, że Gosia szła później do pracy, to spałem do 6:30, super! W trakcie ogarniania okazało się, że potrzebna jest na drugą lekcję, bo Iga jest chora, to poleciała, jeszcze lepiej ;P Ja pojechałem do pracy na spokojnie, zrobiłem swoje, a nawet zastępstwa za matematykę i religię na boisku - baaaardzo przyjemnie. Po lekcjach szybki obiad, Paulina i błyskawiczy powrót na dzien otwarty. Było u mnie pięć osób, Wiktor przechodzi po feriach wielkanocnych... Wyrwałem się przed siódmą, zajrzałem do sklepu i zwolniłem babcię. Spokój.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz