piątek, 20 marca 2015

20.03.2015

Pobudka była szybka, bo trzeba było iść na badanie. Kajka nie chciała oddać moczu do morfologii - to znaczy oddała, ale przez sen w pieluchę... Pobranie krwi było jak zwykle straszne, darła się jeszcze długo, ale dlatego też, że była głodna... Ja ruszyłem do pracy, awantura tam pełna, bo przyszła pani z Oxfordu z propozycjami, a tu okazało się, że przez te darmowe podręczniki przychodzą przedstawiciele różnych wydawnictw, z którymi oni mają umowy i wciskają swoje, zamiast pełnej oferty. Wściekła się kobita, Renata jej dołożyła swoimi głupimi gadkami i było śmiesznie. Moi łucznicy pojechali na mistrzostwa Polski, więc na GW wyszliśmy na dwór, korzystać z wiosny. W ogóle niemal ominąłem zaćmienie słońca, zdążyłem się zdziwić, że co tak ciemnawo... :) Po lekcjach zjadłem, zrobiłem zajęcia i wróciłem do domu. Wody nie ma , to Kajka poszła spać - i tak natychmiast niemal padła, a ja piszę przewodnik - ma się ku końcowi! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz