środa, 4 marca 2015

04.03.2015

O rany, masakra. Choć lekcje były szybkie, a 4a i 4c w jednym znowu, to się naszarpałem. Przyszedł na chwilę Pakistańczyk, wybyłem szybko i pojechałem do centrum. Odebrałem płyty, spotkałem się z kielczanami i zaprowadziłem do Kuli. Spoko, nagrywka przeszła, zrobiliśmy kawałek, kolesie zajarani, choć nieco słabi, ale ujdzie. Odprowadziłem ich pod jakieś jedzenie, sam pojechałem zjeść i wróciłem na zebranie. Zanim zrobiłem swoje, odbębniłem zebranie balowe, skończyłem o 20:05. Jeszcze tylko sklep i padam. A jeszcze Chlapkowa godzinę gadała, bo miała akcję kolejną z Oblechem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz