środa, 11 marca 2015

11.03.2015

Do pracy dotarłem odpowiednio wcześnie na English Ace. Na angielskim ze swoimi miałem osiem osób z dwóch różnych grup, więc graliśmy towarzysko... Potem podrukowałem, ruszyłem do centrum dokończyć spacer, zajrzałem do Złotych Tarasów i na pocztę, ale nic tam dla mnie nie było. Wróciłem do szkoły, aby dodrukować testy dla Gosi i utknąłem w gabinecie dyrektorskim w temacie 50-lecia szkoły. Zostawiłem papierki w dzielnicy, wskoczyłem po wędlinę do Merkurego i wróciłem o domu - akurat na obiad. Posiedzieliśmy z mamą przez jedne zajęcia, potem ja sam z Kajką, zrobiłem konwersacje z Krzysiem i staram się pisać przewodnik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz