piątek, 13 marca 2015

13.03.2015

Kajka dała pospać aż do 8, miło. Ruszyłem do pracy nieco wcześniej, aby odebrać zastawkę na łóżko, ale punkt był zamknięty na głucho około 11 - przy czym żadnych godzin otwarcia, super. Lekcje mi przeleciały - miałem przecież głównie ze swoimi, angielski zajęła rozmowa na temat testu, który już za dwa tygodnie. Weronika wreszcie weszła na godzinę wychowawczą, zajęcia okazały się całkiem fajne. Potem poszedłem na obiad - znowu gówniarstwo siedziało na pizzy, musiałem zjeść gdzie indziej i się spóźniłem do chłopaków. Wróciłem zatrzymując się po paczkę, tym razem było otwarte. Młodą położyliśmy wreszcie wcześniej, żeby nie było awantury, ale Gosia truła mi ciągle dupę tym remontem, rzygać mi się już chce. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz