wtorek, 3 marca 2015

03.03.2015

Pogoda to już nie bardzo wie, czy to zima, czy wiosna. Są przebiśniegi, ale na zmianę świeci słońce i sypie gradem. Dzień w pracy nie okazał się taki straszny, choć zacząłem dyżurem w szatni. Sześć lekcji poszło, Renata nawywijała z tym potajemnym zorganizowaniem Foxa, ale pal licho. Później obiad, zajęcia i w końcu nie poszedłem na ten poczęstunek... Może i szkoda? Mama doczekała do mojego przyjścia, Gosia wróciła zachwycona przedszkolem, ustawiłem na jutro spotkania z chłopakami z Kielc i staram się pisać przewodnik.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz