poniedziałek, 2 marca 2015

02.03.2015

Co za szczęście, że była dziś studentka! Nie wiem, jak bym to zrobił w czasie lekcji... Ona prowadziła, a ja drukowałem i składałem testy na próbny. Mamo. A jeszcze przyszła Kasia z Breno i trzeba było prowadzić negocjacje. A na ostatniej lekcji było zebranie na temat testu. Janek wybrał się na kółko, więc zahaczając o aptekę, poszedłem na obiad i do Asi. Po czym jak już wróciłem, zadzwonili z Cepeleka, że wizyta odwołana jutro... A ja urlop, cuda niewidy... Szlag. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz