czwartek, 19 marca 2015

19.03.2015

Dobrze, że spałem czujnie, bo nie zadzwonił budzik - zdechł telefon... Ale poszedłem godzinę później do pracy z uwagi na konkurs, zrobiłem te lekcje, włącznie z Filipem. Na dwóch ostatnich były wolontariuszki, więc na koniec poszedłem z papierami Erasmusa do Ewy po podpis - przy okazji wywiedzieć się czegoś o przyszłorocznym przydziale. Miałem dostać pływaków, ale kurde nie chcę, bo z nimi nic się nie da, bo wciąż wychodzą na zawody i ciągle trenują, beznadzieja. No to dostałem klasę A, ciekawe, czy to się jeszcze zmieni... Na obiad skoczyłem do Hamiego, miałem jeszcze czas, żeby się przejść - piękna pogoda, ciepło i wiosennie :) Po itnie odbyła się próba Śnieżki, dalej nie wiem, kogo gram... Kiedy wróciłem, kran okazał się już gotowy, wygląda wszystko piknie, szkoda, że tak drogo... Gosia nie poszła na rwanie, bo... jej nie wpisali, kpina w tej lecznicy...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz