niedziela, 28 lipca 2013

28.07.2013

Wyjechaliśmy koło południa, więc w Korsarzu było jak w piekarniku, dobrze, że droga była ok i jechało się super. Nawet z przystankiem w Glinojecku na karmienie, lody i takie tam. W domu mała szaleje na czworakach, nawet w łóżku staje na nogach - niezła jest. Jeszcze pojechałem na cmentarz, posprzątać kwiatki czerwcowe i wszedłem do Kebab Kinga po obiad. A potem zakupy w Almie. Ufff... I te 34 stopnie. A kąpiąc małą dostałem takiej głupawki, że leżałem i ryłem, Kaja się patrzyła i też miała zaciesz... A ja tylko wymyślałem imiona dla zabawek kąpielowych: jest Pan Morsiwo, Walek Waleń, Ośmiornica Ąktor, Pani Kaczyńska i najlepsze Żaba ReRe-Nata. Leżałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz