piątek, 12 lipca 2013

12.07.2013

Przyjechałem pod pałac, a tam tylko Maciek i kilka osób i co gorsza, nikt więcej się nie pojawiał - z autokarem włącznie. Ale wreszcie wszyscy przybyli, zapakowaliśmy się do autokaru i po krótkiej awanturze na temat miejsc, ruszyliśmy. Po kilku postojach do północy minęliśmy Wiedeń. Pani pilot jest dziwna, kierowcy śmieszni, jechało się spoko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz