wtorek, 9 lipca 2013

09.07.2013

Po hardkorowej nocy byłem mało przytomny... Małej szły zęby i darła się niemożliwie. Rano pogoda się zepsuła, ale potem się rozpogodziło i poszliśmy na plażę - zachwyt wzbudziły wielkie fale i Marek kapał dzieci po trzy sztuki na raz... Reszta rozrabiała na plaży. Po obiedzie bieg patrolowy, potem rozdanie nagród i podsumowanie. Wieczorem właścicielka zaprosiła nas na rybkę do knajpy - szok trochę, ale bardzo to miłe... Skończyło się koło 12.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz